platforma blogowa portalu
nowiny

Świątecznie po mordach

To powinno być radosne święto jedności narodowej, w stało się dniem mordobicia na ulicach Warszawy. Całemu narodowi wypadałoby się cieszyć, że przed prawie stu laty odzyskał niepodległość, tymczasem naród zyskał kolejny pretekst, by wziąć bejsbole do ręki. Bo nie ma „całego narodu”. Po jednej stronie narodowcy, skini, ultraprawicowcy, antysemici, po drugiej lewicowcy, lewacy, geje i lesbijki i liberałowie. Pierwsi drugich obrzucali wyzwiskami, drudzy pierwszych wygwizdali. Niech się święci dzień wolności.

Amerykańskie 4 lipca to też Dzień Niepodległości. Wprawdzie Ku-Klux-Klan nie rzuca się tego dnia organizacji Black Power na szyję, ale też przynajmniej na ten jeden dzień zawieszają wrogość na kołku. I może nie świętują niepodległości USA wspólnie, ale jednak świętują radośnie. Bez gwizdków, pał, policji, wyzwisk i bejsboli.

Prawie 100 lat temu Piłsudski mógł dogadać się z Dmowskim, a Dmowski z Piłsudskim, choć dzieliło ich wszystko. Bo obaj rozumieli, że jest coś ważniejszego ponad ideologiczne podziały. Dziś z okazji Święta Niepodległości Polak Polakowi Polakiem, a dumę z odzyskania wolności zastąpiła nienawiść. Niech się święci dzień wolności. Zadymą.