platforma blogowa portalu
nowiny

Politycznie trędowaci

Wykończyli Samoobronę i Ligę Polskich Rodzin. Tak po przyjacielsku, bo koalicyjnie. Czerwonych i komuchów atakowali nieustannie, przypominając im niechlubną przeszłość i zapowiadając, że z pogrobowcami PRL kumać się nigdy nie będą. Wyjątek stanowił króciutki antrakt, kiedy Józef Oleksy przestał być komuchem, a stał się politykiem lewicowym średnio- starszego pokolenia. Potem szybko znów stał się komuchem. Platforma jest ich wrogiem pierwszoplanowym i codziennym. Do PSL nie mają większych zastrzeżeń, poza zarzutami, że jest przystawką Platformy. Dla walczącej o istnienie partii łatka „przystawki” to cios w plecy.

PiS obraził wszystkich, na wszystkich się obraził i obrażać nie przestaje. W kraju przegrał już niemal wszystko, tylko Podkarpacie z Lubelskim jeszcze zostało w wianie. Triumf w sejmiku podkarpackim był krótki, bo okazało się, że z PiS nikt nie chce mieć nic wspólnego. Bo strach wchodzić w alianse z partnerem, który wykańcza koalicjantów. Nawet samego siebie wykańcza, dokonując samoredukcji członków. W radzie wojewódzkiego miasta też silna reprezentacja PiS została zepchnięta do opozycji. Pozostałe siły polityczne uznały, że o losach miasta nie wolno pozwolić decydować ludziom, których jedynym celem i efektem działania jest rozpieprzanie wszystkiego wokół.

Polityka mała i duża to sztuka kompromisu. PiS osiągnął maestrię w sztuce zrażania do siebie potencjalnych partnerów. Może tak pojmuje swoją rolę w służbie publicznej. SLD nie zapomni mu Barbary Blidy, Platforma – dziadka z Werhmachtu, lekarze – doktora Garlickiego, przedsiębiorcy – nieustających podejrzeń, że „jak ktoś ma majątek, to skądś go ma”, pielęgniarki – białego miasteczka. Zresztą trzy czwarte narodu ma o czym pamiętać. O przy urnach dowodzą, że pamięć mu nie szwankuje. Zresztą pod tym tekstem też lada chwila pojawią się obraźliwe wpisy. Tak na dowód, że nie jestem gołosłowny.