platforma blogowa portalu
nowiny

Ołtarz na polu karnym

Oj, będzie się działo… Gdzie było boisko szkolne, będzie kaplica, na polu bramkowym – tabernakulum, a obok słupka bramki będzie można się wyspowiadać. Ludzie z blokowiska przy ul. Powstańców Warszawy w Rzeszowie zgrzeszyli ciężko, bo wolą boisko niż kaplicę. W najbliższym sąsiedztwie dwa kościoły, trzeci im nie jest potrzebny. Ale komuś potrzebny jest. Władzy i Kościołowi. Bo pierwsi drugim dali kawał gruntu w centrum miasta za darmo i na wieki wieków, amen.

Niby vox populi – vox dei, ale tym wypadku „populi” nie mieli nic do powiedzenia. Władza umizguje się przedwyborczo do Kościoła, nawet ta lewicowa. Poparcie duchownych może pomóc w jesiennych wyborach. Albo zaszkodzić, wszystko w rękach (nie)wiernych, czyli elektoratu. Władza zyska albo straci, zyska parafia katedralna, bo to ona postawi tam kaplicę i obejmie w posiadanie miejscowe owieczki. A każda owieczka, to czysty zysk. Opodatkowany ryczałtowo, więc prawie wcale. I po co zysk ma czerpać sąsiednia parafia, skoro może katedralna? Okazuje się, że i wiarą rządzi system rynkowy, w którym monopol zyskuje.

Skutki uboczne: ludziska są wściekli. Na władzę, że daje, co nie jej. Na Kościół, że zachłanny do granic przyzwoitości, i że zapomniał, że „królestwo moje nie jest z tego świata”. Królestwo może i nie jest, ale parę setek arów w centrum miasta królestwu nie zaszkodzi. Owieczki przestały być pokorne. Jak się pod pałacem prezydenckim pokazało, że grupka fanatyków może rzucić na kolana pół episkopatu, to i u wiernych episkopat stracił na znaczeniu. Może i będzie tu kaplica, ale raczej pustawa. Na przekór.

Na forach internetowych już zaczynają się tworzyć grupy protestu przeciwko kaplicy. Już prawie słychać skandowanie: „Chce-my sportu, nie zdro-wasiek”, już widzę te hasła prześmiewcze: „Kaplica pw. św. Mundialu”. Kościół to przetrzyma, nie takie rzeczy przetrzymał przez dwa tysiące lat. Bo miał wiernych. A jeśli wiernych coraz mniej, aż do zaniku? Zostaną hektary.