platforma blogowa portalu
nowiny

Złodziej parlamentarny

„Jak nam nie dacie kasy, to pozwolimy się skorumpować, będziemy brać łapówy, będziemy się sprzedawać biznesowi” – brzmi przesłanie z ław parlamentarnych. Właśnie skończył się bój o subwencje dla partii politycznych. Zwycięstwo połowiczne: przez dwa lata partie polityczne będą dostawały połowę z tego, co miały dostawać. Podatnik zaoszczędzi ponad 70 milionów rocznie.

To był chocholi taniec kulawych. Parlament sam sobie uchwalił prawo, na podstawie którego sam sobie przyznał pieniądze podatników i sam sobie określił wysokość tych apanaży. Podatników nie pytając o zdanie. I kiedy pół Europy piszczy ze strachu przed kryzysem, kiedy polskie firmy zaciskają pasa i wstrzymują się z inwestycjami, jedyną grupą zawodową, pewną wysokości i gwarancji zatrudnienia i zarobków, jest parlament.

Platforma mówi: jest dobrze, jesteśmy zieloną wyspą, ale tnijmy wydatki na politykę. Hipokryzja czy zapobiegliwość? PiS mówi: jest koszmarnie, dołujemy, gospodarka w coraz większym stanie, ale naszej kasy ruszyć nie damy. Hipokryzja czy chciwość? SLD mówi: jest źle, gospodarka ledwie dyszy, zgadzamy się na dwuletnią likwidację subwencji dla partii, ale na obcięcie połowy już się nie zgadzamy. Hipokryzja czy… hipokryzja? PSL mówi: wara wam od naszych politycznych pieniędzy. Ci przynajmniej nie są hipokrytami. To zupełnie uczciwa chciwość.