platforma blogowa portalu
nowiny

Z życia miesięcznicy, odc. 11, ale niestety nie ostatni

„Ojcze nasz, któryś jest w niebie, Komorowski Pajacu, precz z Pałacu, święć się imię Twoje, przyjdź Królestwo Twoje, bolszewicy, ruskie gnidy, bądź wola Twoja, Panie Tusk, za skandaliczne śledztwo smoleńskie człowiek honoru strzeliłby sobie w głowę. Wystarczy pana dymisja wraz z rządem i PO, jako w Niebie, tak i na ziemi, nóż w plecy, nóż w serce, Rosjo dość, amen”.

Kiedy na jednym oddechu odmawia się modlitwę powszechną i zionie nienawiścią, tudzież rzuca obelgami, to jest chyba właśnie relatywizm moralny. Takie numery można urządzać 10 dnia każdego miesiąca pod pałacem prezydenckim. Ci sami ludzie, którzy rozdzierali szaty w geście protestu przeciwko „przemysłowi nienawiści”, skierowanemu ponoć przeciwko prezydentowi Kaczyńskiemu, dziś panującego prezydenta nazywają pajacem, gajowym, Komoruskim, etc. Wtedy to był przemysł nienawiści, ale dziś już nie jest. Jak Kalemu naubliżać, to jest niedobrze, ale jak Kali ubliża, to jest w porządku i dobrze jest i tak ma być.

Z życia poleceń, zaleceń, przykazów i nakazów Chrystusowych, który manifestanci i osobiście pan Prezes nie zauważają, nie respektują i nie poważają:
– miłuj bliźniego swego, jak siebie samego
– nie będziesz brał Imienia Pana Boga swego nadaremno (także do celów politycznych)
– nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu (dotyczy także „dziadka z Werhmachtu”, genealogii Komorowskiego
– przekażcie sobie znak pokoju (np. wybierz się na posiedzenie BBN)
– Miłujcie waszych nieprzyjaciół – Mt 5, 38-48
Można jeszcze dorzucić przypowieść o źdźble i oku, o nadstawianiu drugiego policzka, jako zaprzeczeniu starotestamentowej zasady „oko za oko”. Można jeszcze dorzucić parę zasad, na których opiera się chrystianizm, ale to wszystko i tak na nic. Za miesiąc będziemy mieli apogeum, kulminację nienawiści, która nie tak dawno temu dominowała w cieniu krzyża przed pałacem prezydenckim. Czasem mam wrażenie, że gest „w imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego” wykonuje się tu prawicą, zbrojną w zatruty sztylet. Ale „ciemny lud” – jak mawia klasyk – widzi tylko bogobojny gest, sztyletu nie widzi.