platforma blogowa portalu
nowiny

Porno zakrystia

Feministki winne są temu, że proboszcz obłapia ministrantów. Rozwodzący się rodzice sprawiają, że katecheta obmacuje dzieci. Polityka gender sprawia, że wikary podszczypuje małoletnich wiernych. A najbardziej pedofilii w Kościele winne są same dzieci, bo uczuciowości im się zachciewa, bliskości, toteż oblepiają duchownych, „wciągają ich”, wodzą na pokuszenie i siłą ciągną do piekła.
Arcybiskup Michalik przeprosił za własne, publicznie rzucone słowa o „wciąganiu”. Po czym – podczas wrocławskiego nabożeństwa – powtórzył, że to rozwodzący się rodzice, że feministki w szkołach, że ideologia gender – pchają niewinnych duchownych w lepkie łapy kilkuletnich erotomanów. Raz można zbłądzić, wszak errare humanum est, ale zbłądzic po raz drugi – nie jest dziełem przypadku.
Arcybiskupowi wypada uświadomić, że gender nie ma nic wspólnego z homoseksualizmem, biseksualizmem i innymi łóżkowymi „izmami”. Jest tylko pojęciem, które określa społeczną role płci. Obiegowe znaczenie tego pojęcia nadali nam tacy eksperci, jak posłanka Krystyna Pawłowicz, która swoje gender usytuowała raczej po męskiej stronie społeczności.
Mniejsza o posłankę, której wystąpienia są czymś pomiędzy orwellowskim kwadransem nienawiści a występem kabaretowym. Gorzej, jeśli prawdy objawione głupotą, złą wolą i niezrozumieniem, głoszone są przez hierarchę, wspieranego autorytetem Kościoła. I trudno powiedzieć, czy tak wspierana głupota zyskuje przez autorytet rangę mądrości, czy też autorytet „wciągany” jest przez głupotę do poziomu farsy.
Tymczasem Kościół wciąż oscyluje tematycznie wokół „dupnych” tematów. A to in vitro, a to homoseksualizm, a to równość płci, a to gender. Tymczasem, jako społeczeństwo, mamy trochę poważniejszych grzechów, które bezpośrednio rzutuje na nasze życie, a którymi Kościół jakoś zająć się nie chce lub nie potrafi. Dlaczego w 90 procentach katolicki (podobno) naród tak serdecznie wzajemnie i wewnętrznie się nienawidzi? Co z dziesiątym przykazaniem? Dlaczego świat uważa nas ( nie bez powodu” za naród złodziei? Co z siódmym przykazaniem? Widać trzeba nam rechrystianizacji, a nie wypaczonej lekcji wychowania katechetyczno – erotycznego. A pedofilom w koloratkach wypadałoby uświadomić, a raczej przypomnieć biblijne: „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych maluczkich, mieście uczynili”. Może wtedy będą trzymać łapy przy sobie. Choć wątpię.

Ołtarz na polu karnym

Oj, będzie się działo… Gdzie było boisko szkolne, będzie kaplica, na polu bramkowym – tabernakulum, a obok słupka bramki będzie można się wyspowiadać. Ludzie z blokowiska przy ul. Powstańców Warszawy w Rzeszowie zgrzeszyli ciężko, bo wolą boisko niż kaplicę. W najbliższym sąsiedztwie dwa kościoły, trzeci im nie jest potrzebny. Ale komuś potrzebny jest. Władzy i Kościołowi. Bo pierwsi drugim dali kawał gruntu w centrum miasta za darmo i na wieki wieków, amen.

Niby vox populi – vox dei, ale tym wypadku „populi” nie mieli nic do powiedzenia. Władza umizguje się przedwyborczo do Kościoła, nawet ta lewicowa. Poparcie duchownych może pomóc w jesiennych wyborach. Albo zaszkodzić, wszystko w rękach (nie)wiernych, czyli elektoratu. Władza zyska albo straci, zyska parafia katedralna, bo to ona postawi tam kaplicę i obejmie w posiadanie miejscowe owieczki. A każda owieczka, to czysty zysk. Opodatkowany ryczałtowo, więc prawie wcale. I po co zysk ma czerpać sąsiednia parafia, skoro może katedralna? Okazuje się, że i wiarą rządzi system rynkowy, w którym monopol zyskuje.

Skutki uboczne: ludziska są wściekli. Na władzę, że daje, co nie jej. Na Kościół, że zachłanny do granic przyzwoitości, i że zapomniał, że „królestwo moje nie jest z tego świata”. Królestwo może i nie jest, ale parę setek arów w centrum miasta królestwu nie zaszkodzi. Owieczki przestały być pokorne. Jak się pod pałacem prezydenckim pokazało, że grupka fanatyków może rzucić na kolana pół episkopatu, to i u wiernych episkopat stracił na znaczeniu. Może i będzie tu kaplica, ale raczej pustawa. Na przekór.

Na forach internetowych już zaczynają się tworzyć grupy protestu przeciwko kaplicy. Już prawie słychać skandowanie: „Chce-my sportu, nie zdro-wasiek”, już widzę te hasła prześmiewcze: „Kaplica pw. św. Mundialu”. Kościół to przetrzyma, nie takie rzeczy przetrzymał przez dwa tysiące lat. Bo miał wiernych. A jeśli wiernych coraz mniej, aż do zaniku? Zostaną hektary.