platforma blogowa portalu
nowiny

Poganka Ala, sekciarska Ola

Ala ma Asa i Pierwszą Komunię Świętą, Ola ma kota i bierzmowanie, Janek za to ma bar micwę. Chyba tak to powinno wyglądać, a nie wygląda, skoro pani nauczycielka Elżbieta z Kolbuszowej ubolewa, że w nowym elementarzu ani słowa o naszych narodowo – katolickich świętach. A jeśli już – to pełna komercha, przedświąteczne szaleństwo po centrach handlowych, bożonarodzeniowa choinka służy tylko do podkładania prezentów gwiazdkowych. Ergo: nowy elementarz niepolski jest i niekatolicki, bo nie uczy świąteczno – polskich tradycji. A musi?
Toż w obecnym szkolnictwie nie brakuje okazji, by dzieciarnię po bożemu wychowywać. Malcy rok szkolny zaczynają i kończą prawie obowiązkowo – szkolną mszą św. Nie bardzo wiadomo, jakie święto kościelne przypada na pierwszy i ostatni dzień roku szkolnego, ale zamiast pod tablicą, muszą ustawić się pod ołtarzem. Nie ma w elementarzu świąt wielkanocnych i bożonarodzeniowych? A w szkole są. Parę dni z programu nauczania urywa się dzieciarni na okoliczność przedświątecznych rekolekcji. I nie z elementarza uczniowie korzystają podczas praktycznie obowiązkowych szkolnych lekcji religii. A jak w rodzinie obchodzi się święta kościelne, winni uczyć rodzice, a nie Ala z Olą do spółki z Jankiem.
Panią Elżbietę przeraża wizja, jak to nowy elementarz zlaicyzuje nam naród, świętom kościelnym odbierze sacrum i pchnie naród w Boże Ciało do galerii handlowych. Tymczasem naród przeniósł się do galerii handlowych w dni świąteczne, zanim ktokolwiek pomyślał o elementarzu, wigilijny karp coraz częściej zastępowany jest łososiem, a zamiast „Przybieżeli do Betlejem” z radia słychać „Jingle bells”. I elementarza tego nie zmieni. Bo ani on, ani szkoła w ogóle nie jest od ewangelizowania. Od tego są inne instytucje. Tylko że one poszły w komerchę i przestały się zajmować tym, do czego zostały powołane.