platforma blogowa portalu
nowiny

Lewe prawo

Prawo jest, jak dziwka: może je mieć każdy, kogo na to stać. Straszno robi się już wtedy, kiedy uświadomić sobie, że na salach sądowych wygrywa renomowana, więc kosztowna, kancelaria prawna, która dysponuje możliwościami, sztabem prawników, środkami i budżetem. W konfrontacji z nią aplikant adwokacki nie ma szans. Sprawiedliwość? Rzecz drugorzędna.
Jeszcze straszniej robi się wtedy, kiedy uświadomić sobie, że tworzenie prawa też można sobie kupić. W poprzedniej kadencji parlamentarnej większość parlamentarna (a tylko taką na to stać) powołała sobie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, nie oglądając się na dobre obyczaje. Ówczesna większość zapewne mogła przedstawić kilkadziesiąt kilogramów ekspertyz prawnych, że powołała zgodnie z prawem. Obecna większość parlamentarna odwołała wcześniej powołanych, lada chwila powoła swoich i będzie w stanie przedstawić kolejnych kilkadziesiąt kilogramów ekspertyz, że oni przecież też zgodnie z prawem. Bo taka większość może wszystko. W 1935 roku większość uchwaliła tzw. ustawy norymberskie, które były podstawą do eksterminacji żydów. I od tego momenty żydów eksterminowano zgodnie z prawem. Coraz częściej przytaczany argument: „zgodnie z prawem” powoli staje się listkiem figowym dla sytuacji, w której oto dokonano świństwa, złamano dobre obyczaje, wbito nóż w plecy zdrowemu rozsądkowi, poderżnięto gardło sprawiedliwości i zgwałcono wiarę w porządek prawny.
Porządek prawny… W zamtuzie jest większy porządek, niż w naszym systemie prawnym. System nam się zatacza od ściany do ściany, każda zmiana władzy powoduje, że system ugniatany jest w nowe formy, jakby z plasteliny był i przykrawany pod własne potrzeby. Przed laty mówiło się o „falandyzacji prawa”, wymyślono też „pomroczność jasną”, kiedy prezydenckiego syna trzeba było uchronić od krat za spowodowanie wypadku „pod wpływem”. Wtedy to były incydenty, wywołujące oburzenie. Dziś to norma, która już nie dziwi i prawie nie oburza. Niezmiennie za to i coraz bardziej podrywa zaufanie społeczne to prawa, jako gwaranta porządku społecznego. Coraz większego sensu nabiera opinia babki Pawlakowej: „Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. I już naprawdę straszno się robi, kiedy gwarantem sprawiedliwości staje się granat, a nie paragraf.

Zostaw komentarz