platforma blogowa portalu
nowiny

Tak żyć, panie Stasiu!

Piękna ustawka. Nawet dwie. Najpierw osławiony Stanisław Kowalczyk, czyli Paprykarz mazowiecki, dopada premiera Tuska i pyta: Jak żyć, panie premierze? Zupełnie przyzwoite aktorstwo, dramatyzm w pytaniu, sugerujący, że pan Stanisław jest w stanie permanentnej głodówki, wieloletnio bezrobotny i bez prawa do zasiłku. Potem okazuje się, że wichura zwiała mu kilka ha folii i oczyściła owych kilka ha z papryki. Jak żyć, panie premierze? obiegło wszystkie media, pan Staś stał się bohaterem doniesień medialnych.

Potem nie wiedzący, jak żyć pan Stanisław trafił na konwencję PiS, a potem konwencja PiS gościła u pana Stacha w Woli Wrzeszczowskiej. Konwencja, z Prezesem na czele, weszła do potężnej chałupy pana Stacha, w której witała Konwencję uśmiechnięta żona pana Stacha, która nie sprawiała wrażenia, jakby nie wiedziała, jak żyć. Panu Stanisławowi Konwencja uścisnęła prawicę, choć nawet samemu Prezydentowi RP nie ściska. Stoły gościnne uginały się od jadła, co sugerowałoby, że pan Stanisław może nie wie, jak żyć, ale jak się odżywiać, wie doskonale. Dyskretny kominek w tle, plazma na ścianie, z której jednakże trudno się dowiedzieć, jak żyć. Aż tu nagle i niespodziewanie pod dom pana Stacha zajeżdża cós i przywozi 600 kg folii dla pana Stacha. Potem Prezes do spółki z panem Stachem błogosławią wójta gminy Przytyk, pana „Wszystko Mogę” lub Wszechmocnego, który dla pana Stacha folię załatwił. Konkluzja: rząd z Tuskiem nie może nic, a wójt gminy może. Tomasz Poręba, szef sztabu wyborczego PiS, nawet nie ukrywał, że pan Stach w tej kampanii, to efekt zbiorowego wysiłku intelektualnego całego sztabu wyborczego.

Trza mieć tupet, panie Stachu! Gość z domem, jak marzenie, kominkiem i plazmą na ścianie, uśmiechniętą (bynajmniej nie z głodu) żoną i pełnymi stołami, chyba jednak wie, jak żyć. Raz błysnął pytaniem w telewizji, przyjechał Prezes, a wójt za friko dostarczył folię na tunele. Folia też za friko. Pan Stachu pojechał po bandzie, bo Caritas Ziemi Radomskiej od połowy sierpnia rozdawał poszkodowanym plantatorom folię, było tylko brać. Do udowodnienia na stronie internetowej Urzędu Gminy Przytyk. Pan Stachu nawet nie musiał pytać: jak ją sobie przywieźć. Gratulacje, panie Stachu! Tak żyć! Głośny epizod w tv otwiera wiele drzwi, wpuszcza na salony i dostarcza folię. Bezkosztowo. Wszystkim tym bezrobotnym ze śląskich familoków, z upadłych pegeerów na Pomorzu, bezdomnym ze schronisk, wszystkim im pan Stachu powinien udzielać korepetycji pt. „Jak żyć”.
Bo ciemny lud już to kupił.

Komentarze (18) do “Tak żyć, panie Stasiu!”

  1. Witos napisał(a):

    Takiś pan cwany redaktorku. Czy ten rolnik źle zapytał Premiera w imieniu milionów polskich chłopów o których interes ten premier kompletnie nie dba? Rolnicy narzekają na nieopłacalne ceny, na to, że są oszukiwani przez nieuczciwe firmy, które im nie płacą za ich produkty. W ich opinii państwo nie reaguje na tę sytuację i w żaden sposób nie pomaga. Dzisiaj na polskiej wsi głównym źródłem dochodu są emerytury, renty i inne zasiłki płacone rolnikom. Drugie źródło stanowią dochody pozarolnicze, a dopiero na trzecim miejscu pochodzące z rolnictwa.Donald Tusk i minister rolnictwa Marek Sawicki tylko udają, że walczą o wyrównanie dopłat dla polskich rolników. Otóż w tej chwili w Unii finiszuje właściwie polityczna batalia o kształt przyszłej wspólnej polityki rolnej po 2014 roku i niestety zanosi się, że to się zakończy bardzo złym dla Polski wynikiem, przede wszystkim kluczowa sprawa wyrównania dopłat bezpośrednich jest zagrożona. Polski rząd niestety nie postawił tej sprawy na ostrzu noża, a wręcz minister Sawicki kilka miesięcy temu, w marcu tego roku po prostu skapitulował, wywiesił białą flagę, i zgodził się na rozwiązania, które de facto oznaczają rezygnację z tej idei wyrównania dopłat bezpośrednich. A chodzi naprawdę o ogromne pieniądze. Gdyby Polska od początku członkostwa w Unii była traktowana tak samo jak Niemcy, polscy rolnicy tak samo jak niemieccy, to w przeliczeniu na hektar ziemi powinniśmy dostać do 2013 roku o 120 miliardów złotych więcej. Jeśli ta dyskryminacja utrzyma się po 2013 roku do 2020, to polscy rolnicy stracą kolejne 65 miliardów złotych. To są ogromne pieniądze. Wtedy kilkanaście milionów ludzi zapyta …jak życ!!!?? Cynicznie uśmiechnięty Pan Tusk pokiwa im palcem w bucie usadowiony w Brukseli w fotelu europosła.

  2. nasciturus napisał(a):

    Panie Plęs rozumiem, że telewizor i kominek są dla pana wyznacznikiem luksusu czy też jakości życia. Skoro pan to zauważył to pewno nie ma pan większych potrzeb. Poza tym lepiej zająłby się pan szopką odstawianą przez panią której swego czasu odcięli prąd od tramwaju. Albo dzisiejszą próbą samospalenia. A lud już nie taki ciemny, chyba że wierzy w to co pan od dłuższego czasu tu wypisuje. A jak żyć ? odpowie panu koleżanka margola, która swego czasu była bardzo zmartwiona podwyżkami, gdyż cena fajek poszła w górę… “jesteśmy głodni, nie mamy chleba – to jedzcie ciastka”.

  3. TenSam napisał(a):

    Pan demaskuje obłudę “Paprykarza”, a Antytuski i tak napiszą , że “w Ameryce biją Murzynów”. Przykładem sposobu myślenia Pańskich oponentów może być postawa pani posłanki Kempy, która swą bezkompromisową piersią osłania “Starucha”-wodza kiboli.Ona widzi w nim niebożątko pokrzywdzone przez okrutne sądy! Nic to , że przestępca, ale przecież tak pięknie opluwa premiera…

  4. Tadeusz Kensy napisał(a):

    Kopiuję z blogu @Kwiatka przytoczony przeze mnie fragment z niedawnej wypowiedzi szacownej p. Haliny Bortnowskiej, który zawiera być może także sensowną odpowiedź na – rzekomo spontaniczne i retoryczne z założenia – pytanie p. Stanisława Kowalczyka; “Prawdziwe wyjście z kwadratury koła zawiera się w myślowej kulturze tolerowania paradoksu, rozciągania kości tak, żeby z paradoksem dało się żyć, żeby było i tak, i nie tak jednocześnie.” Warto też jednak – szczególnie po wczorajszej debacie na temat polskiego rolnictwa w TVN24 – skopiować też i inną przytoczoną już u @Kwiatka wypowiedź, akuratnie J. Kaczyńskiego; “Lepsze twórcze napięcie niż usypiająca zgoda”. A co do samego p. Stanisława – jeśli zrobi w najbliższym czasie publiczna karierę, to z pewnością powinien zasłużyć sobie u złośliwców na przydomek “INTICATUS”. Nie jest jednak do końca jeszcze pewne, kto – w takim przypadku – byłby jego PORCELLUSEM. Już teraz chętnych nie brakuje …

  5. Tadeusz Kensy napisał(a):

    Ojtam, ojtam! @TenSam we wszystkim widzi tylko zimną, wyrachowaną politykę. A gdzie miejsce na szał zmysłów i żar ciał? Na spełnienie się marzeń każdej prawdziwej kobiety, by rzucić się, i choćby chwilę pobyć w szerokich ramionach prawdziwego macho? A co to; p. Beata Kempa to niby nie kobieta? Albo – niby w czymś gorsza od znanej już wcześniej w publicznej przestrzeni z wybujałego temperamentu i gwałtownej uczuciowości p. red. Katarzyny Gójskiej – Hejke? Jeśli ta może mieć, i to na własność, swego Agenta Tomka, to niby dlaczego p. Kempa nie mogłaby czasem choćby na odległość pomyśleć o bitnym “Staruchu”?

  6. Anastasia napisał(a):

    W czym jest lepszy “Paprykarz” od dajmy na to ministra Drzewieckiego lub marszałka Schetyny że na jego temat oszczędny na blogu w słowach mister Plęs popełnił aż tak długi pamflet!? Szkodliwośc społeczna i kryminalna osławionego Stanisława Kowalczyka, czyli Paprykarza mazowieckiego polega na tym, że zadał krótkie acz zasadnicze pytanie co ma robic w sytuacji klęski żywiołowej najwyższemu urzędnikowi Państwa Polskiego, który jest zatrudnionym na tym stanowisku między innymi przez Pana Stasia i żyje również z jego uczciwie zarabianych pieniędzy.Zasadnicza różnica między nim, ośmieszonym przez Pana Redaktora, a najwyższymi urzędnikami polega na stosunku do uczciwości w zdobywaniu środków do życia przez Pana Stasia, a robieniu szwindli przez rządzących na niebotyczną skalę, do zdobycia kolejnych milionów na wystawne życie. W oczach Pana Redaktora uczciwośc jest wadą, a bezczelnością upominanie się o to, co się słusznie należy obywatelom od Państwa i od utrzymywanych przez nas urzędników. Ślepota czy cynizm!?

  7. misfire napisał(a):

    Pan Stasio, zamiast robić głupka z siebie i z milionów polskich chłopów, powinien się najpierw przeprosić z ubezpieczycielem i wziąć do solidnej roboty. Tak się składa, że nie on jeden zajmuje się w kraju produkcją lub biznesem, i tak się składa, że setki tysięcy drobnych przedsiębiorców nie traktują budżetu, czyt. innych podatników jak bankomat w razie własnego niepowodzenia, i mimo to jakoś “wiedzą, jak żyć”. W Polsce, panie redaktorze, zrobiło się ostatnio modne jęczenie w ramię politykom. “Mieszkam w ruderze, nie mam na leki, była ulewa”. Polityk to jest złota rybka, szkoda tylko, że w ostatecznym rozrachunku nie polityk, a podatnik. “Bieda, panie polityku, córka pojechała do Niemiec”. Po co się ubezpieczać, skoro premier to bankomat. A co w tym dziwnego, że wyjechała w XXI wieku ze wsi do pracy, co ma robić na niej? Doić krowy, biegać z koszem jaj, zasuwać z pługiem po polu? Tam są ludzie z mentalnością z reymontowskich “Chłopów” i dla nich przez ostatnie 150 lat nic się na wsi nie zmieniło i przez kolejne 100 nic się nie zmieni. Czemu Boryna wyjeżdża do Niemiec, kiedy powinna czesać warkocz na zapiecku. Ano temu, że jak przywiezie ojro, to ociec będą mieli na kolejny nieubezpieczony tunel z papryką na zbutwiałych palach, a KRUS pójdzie na kolejną plazmę na ścianie. Córka wie, jak żyć, ojciec z matką też sobie nieźle radzą. Może to premier powinien się od nich uczyć? @nasciturus Wg Ciebie plazma i kominek nie są wyznacznikiem luksusu, więc rozumiem, że rozdaje się je za darmo i każdy ma po kilka w domu. Daj adres tego św. Mikołaja, ja też sobie wezmę parę, bo do tej pory w sklepie musiałem niestety płacić. A może premier mi da, jak ładnie zapłaczę?

  8. Tadeusz Kensy napisał(a):

    Przecież tego spektaklu nie zrobił ani p. Tusk, ani p. Kaczyński, ani nawet sam p. Stasio. Zrobiły go głównie media. Może z nieukojonej nostalgii za z lekka już zapomnianym teleturniejem Va Banque, w którym to właśnie, by sporo wygrać – wystarczało zadać właściwe pytanie? Prędzej jednak z zamiłowania do banału sprytnie przyprawionego nutką filozofii przyrody…

  9. Anastasia napisał(a):

    A props ..@misfire zagalopowałeś się…. Boryna to chłop, a stosując twoją antypatię do polskiej wsi stwierdzam, że warkocza nie zaplecie bo mu kołtun przeszkadza! Widac łatwiej pisac na blogu niż czytac lektury…oj biedna szkoło polska co jasnej bronisz Częstochowy…

  10. Zyndram napisał(a):

    @misfire – Twoja wypowiedź trąci mi starymi komunistycznymi czasami gdzie niezadowolonym “Solidaruchom” prasa reżimowa wydawała te same rozkazy..”powinien się najpierw przeprosić z ubezpieczycielem i wziąć do solidnej roboty”. Czyli cichosza i wzmożona harówka najlepiej leczą stan niezadowolenia. Do tego dodawali jeszcze parę innych poleceń i gróźb pozaprawnych które ochoczo realizowali w stosunku do opornych. Na szczęście rejestr gróźb i kar obecnie znacznie się zmniejszył ale…..sentymenty jak widać u niektórych pozostały.

  11. justyna napisał(a):

    Prostacki, chamski tekst.Żenada.Wypomnieć komuś ,że ma dom z kominkiem, plazmę – jakie to miałkie – jakie polskie! Nużaj się redaktorze w tym bagienku – to lubisz! A to Polska właśnie!

  12. misfire napisał(a):

    @Anastasia Boryna to nazwisko, więc może być i chłop, i baba. Żonę miał? Miał. To jak jej miało być? bin Laden? I nie zarzucaj mi antypatii do polskiej wsi. Ja naprawdę lubię polskie serki, chleby i takie tam. I wolę niż francuskie. Ja jeno stwierdzam, że mentalnościowo to z pana Stasia wylazła słoma straszna, ot i całe larum. @Zyndram nie wiem, co było w komunistycznych czasach, wybacz :-) W każdym razie źle mnie zrozumiałeś. Nikt nikomu rozkazów nie wydaje, nie ma przecież obowiązku ubezpieczania upraw papryki. Tylko po kiego grzyba potem płakać, że szlag ją trafił, skoro świadomie się nie ubezpieczyło? Znaczy się, chciało się w razie szkody samemu za nią bulić. No bo jak inaczej? Dlaczego musisz płacić składkę zusowską? Pójdziesz na emeryturę, to idź do premiera z wyciągniętą ręką i poproś, niech ci da. Jak pan Stasio.

  13. Tadeusz Kensy napisał(a):

    @misfire; trochę odleciałeś? Gdy państwa jest malutko, to wtedy i podatki są nieduże i ubezpieczenia całkowicie dobrowolne i robione, albo nie robione na własne ryzyko – choć co do wypadków losowych o charakterze klęsk żywiołowych, to to i tak nie powinny być wyłącznie obowiązki i mechanizmy firm ubezpieczeniowych, a raczej jakieś “mieszane” z “ofertą” państwową. Ale gdy tego państwa jest bardzo, bardzo dużo? Co wtedy, co teraz, co u nas?

  14. Zyndram napisał(a):

    Jeśli się wgryźć trochę w sytuację Pana Stasia przez którego tunele przeleciał się wicher z dobrodziejstwem inwentarza, to wyłania się zupełnie inny obraz aniżeli narysował Pan Redaktor Plęs. Pan Stasio wyraźnie artykułuje fakt, że chciał ubezpieczyć tunele ale się nie zgodzono. widocznie nie zagrały jakieś wyśrubowane wymagania ubezpieczyciela. A i szkoda jest olbrzymia ponieważ jak wynika z opisu jest to jego jedyne źródło utzrymania. Więc dziwię się że Pan Redaktor nie był w stanie osiągnąć odpowiedniego poziomu empatii dla zrozumienia poziomu strat własciciela osłon.

  15. misfire napisał(a):

    @Tadeusz Kensy właśnie w tym rzecz, że tego państwa jest “dużo za dużo”. I to nie w “ofercie” państwowej, a w świadomości obywatela. I takie państwo obywatel chce mieć. Sęk w tym, że ktoś musi jeszcze mu za ten luksus zapłacić. A kto? Inny obywatel. Dlaczego? Ja rozumiem, że “lewicowa formuła współodpowiedzialności” i te sprawy. Przypuśćmy, że to nawet ma sens. Tylko może określmy jakiś próg tej odpowiedzialności, a nie “po całości”? Prowadzę niewielki biznes i też obejmuje go prawdopodobieństwo, że w razie klęski żywiołowej diabli mi go wezmą. Przypuśćmy, że ubezpieczyciel chce ode mnie więcej, niż mogę mu dać. To oznacza, że nie jestem w stanie się ubezpieczyć. Mam teraz wybór dla dojrzałego człowieka: albo kontynuuję działalność ze świadomością, że do nikogo nie mogę mieć pretensji czy roszczeń, jak mi wszystko poleci na głowę, albo zamykam ją i idę tam, gdzie da się zarabiać mniej, ale bezpieczniej. Pan Stasio, jako spec działający w swej branży ponad 30 lat, doskonale potrafił oszacować ryzyko utraty upraw. Po czym pomaszerował do ubezpieczyciela, i słusznie. I… po usłyszeniu stawki lub odmowy jednak wybrał wariant pierwszy, działać bez zabezpieczenia. Znaczy się, coś go – mimo tej niedogodności – przy tym biznesie mocno trzymało. Coś sprawiało, że to lepsza alternatywa, niż tysiąc innych zajęć czy setki innych upraw, z którymi ubezpieczyciel się nie gniewa. Cóż to mogło być takiego, że mimo takich niekorzystnych warunków zdecydował, że nadal opłaca mu się hodować ową ryzykowną paprykę…? Wielu ludzi miało nadzieję, że to nie świadomość możliwości okradnięcia innych podatników w razie katastrofy. Cóż, nadzieja głupich matką. I jeszcze jedno. W Polsce są firmy ubezpieczeniowe z ofertą dla pana Stasia. Naprawdę są. Trzeba tylko zadać sobie trud i poszukać.

  16. Tadeusz Kensy napisał(a):

    @misfire: Chyba nigdy, nigdzie i nikomu nie udało się przekonać chłopa, rolnika, plantatora, hodowcy do konserwatywnego liberalizmu. Dlaczego? Szkoda czasu by tego dociekać – to, po prostu, fakt. 10. lat temu chciałem ubezpieczyć 400. owiec, 50. kóz i kilka koni. Sam miałem w kieszeni “licencję” agenta i rozległe znajomości w rzeszowskich oddziałach, a nawet w centralach firm ubezpieczeniowych. Najpierw rozmowa telefoniczna z p. dyrektor HESTII: – “Przyjedź, pogadamy”. Po kawie i godzinie rozmowy: – “Wiesz co, idź lepiej do PZU”. W PZU najpierw przepytywanka o wszystkie posiadane ubezpieczenia; obowiazkowe i inne, także i o dziesiątki innych spraw, wreszcie podchwytliwe pytanie: – “A dlaczego pan nie chce tego ubezpieczenia zrobić w Nowym Sączu?”. Wreszcie TUW; i sukces! Ubezpieczenie koni “dopisujemy” do … grupy ubezpieczeniowej z Gaci, i wychodzi jako tako. Owce i kozy owszem, ale tylko od kradzieży, ognia i wody; od choroby i padnięcia już nie, bo mi profesjonalnie tłumaczą, że to się NIE OPŁACI! I oczywiście – bez odpowiedzialności za skutki uderzenia przez statek powietrzny, w wyniku jego katastrofy! Aha, i jeszcze jedno; żeby ten “program” można było zrealizować, trzeba koniecznie przenieść do TUW wszystkie inne ubezpieczenia. Poszło; i przez całe lata szło całkiem dobrze. Obie strony były bardzo zadowolone; czasem jednak trzeba było szukać różnych dziwnych “wariantów” rozwiązań, albo równie dziwacznych kompromisów. Gdyby nie one – satysfakcji by nie było. Czy nie można prosto i kompleksowo, do tego w pełni na własne ryzyko? Może nie jestem wystarczająco kompetentny, ale myślę, że – NIE MOŻNA. Zmiany zachodzące w systemach ubezpieczeń w ostatnich latach – jeszcze więcej komplikują, utrudniają niż upraszczają. Jestem fanem TUW-ów i grup ubezpieczeniowych, ale dobrze wiem, na znanych mi przykładach, że bez dużych kapitałów, i przy obecnie nasilającej się w naszej strefie klimatycznej liczby niekorzystnych zjawisk klimatycznych – to są tylko mrzonki i puste sentymenty. dzis TUW-ów jest w całej Polsce około … 10 (!), przed wojną było (o ile pamiętam) – kilkaset! Chlubnym wyjątkiem 100% ubezpieczenia rolniczych plantacji są buraki cukrowe. Pierwszą cukrownia w Polsce, która to zrobiła były Ropczyce (tak, tak, fabryka – choć formalnie za tym stał związek plantatorów). Można by o tym mówić dużo, także “brązowić”, ale moim zdaniem; była to (błogosławiona!) zmowa ówczesnego prezesa cukrowni; A. Skarbka – “mocnego” człowieka, dość sprawnego liberała choć mentalnie i starego komuszka oraz rzeszowskiego oddziału TUW, bo sami plantatorzy przyjmując ofertę ubezpieczeniową “ukrytą” w podpisywanej umowie kontraktacyjnej – w większości nawet o tym nie wiedzieli. Tyle, że było to “trafione” na dobry rok, gdy ceny kontraktowanego surowca “skakały” w górę, do tego jeszcze buraki były już nie tylko surowcem strategicznym, ale też zaczynały już być “kwotowane”. Buraki cukrowe są też produktem specyficznie “lokalnym”: nigdzie nie podlegają jakiemuś “globalnemu” obrotowi, opłaca się jej uprawiać tylko w pewnej, ściśle określonej odległości od “komina” cukrowni. Nie można nimi “grać” na światowych giełdach rolnych tak, jak np. pomidorami, truskawkami, malinami, czy zbożem. Potem, w nastepnym roku ten ropczycki “system” ubezpieczania plantacji się już upowszechnił w całym kraju. W przypadku żadnego innego produktu – takiego stanu rzeczy nie udało się już nigdy nikomu “wypracować”, zaś grupy producenckie, które są też jakimś potencjalnym “medium” w zakresie ubezpieczeń – tworzą się powoli i z dużymi trudnościami. Może i dobrze, że nie przeczyta tego wszystkiego sam p. Stasiu! Ale np. p. Redaktora Plęsa – gorąco zachęcam, może kiedyś, przy jakiejś okazji dzięki i tej lekturze palnie kilka bredni mniej …

  17. Anonim napisał(a):

    Hey there outstanding website! Does running a blog similar to this require a massive amount work? I’ve very little expertise in coding however I was hoping to start my own blog soon. Anyways, should you have any recommendations or techniques for new blog owners please share. I understand this is off topic but I simply needed to ask. Kudos!

  18. Seedbank.pl napisał(a):

    Wyjątkowo efektywny wpis, polecam wszystkim Feel free to visit my web page Seedbank.pl

Zostaw komentarz